W sobotni poranek spod kościoła pw. Matki Bożej Częstochowskiej w Objeździe wyruszyliśmy autokarem w podróż do Gdańska. Jadąc po nowo wybudowanej drodze szybkiego ruchu podziwialiśmy nie tylko drogę, ale i przepiękne widoki ukazujące się w blasku wschodzącego słońca. Po wczorajszym pochmurnym i mokrym dniu nastał piękny słoneczny dzień. Zwiedzanie Gdańska rozpoczęliśmy od jednego z najważniejszych zabytków Gdańska, czyli Katedry Oliwskiej, która słynie przede wszystkim z monumentalnych organów. Zanim mieliśmy sposobność wysłuchać ich prezentacji, udaliśmy się z przewodniczką do przylegającego do katedry Parku Oliwskiego. Bujna roślinność, piękne kwiaty, stawy, kaskada, palmiarnia, ogród botaniczny. A i ciekawostka akustyczna, czyli groty szeptów. Spojrzenie na dawny klasztor cystersów przylegający do katedry z zachowanymi m.in. dawnymi zabudowaniami klasztornymi i krużgankami. Pięknie też prezentował się w słońcu na tle błękitnego nieba Pałac Opatów – dawna rezydencja opatów cysterskich, dziś oddział Muzeum Narodowego w Gdańsku. W tak piękny słoneczny dzień spacer alejami ogrodów francuskich i angielskich był wielką przyjemnością.
W czasie spaceru słuchaliśmy opowieści naszej przewodniczki, która opowiadała nam o historii opactwa cystersów w Oliwie i zdarzeniach, jakie miały miejsce na tych terenach. A historia ta rozpoczyna się w 1186 r., kiedy to książę Sambor I sprowadził do Oliwy cystersów, którzy założyli klasztor i rozpoczęli budowę kościoła. Kolejne lata i wieki przynosiły nie tylko dobre zdarzenia, ale i bardzo tragiczne. Pożary, napady, grabieże, wojny. Burzliwe losy mieszkańców tych ziem przywołują smutne refleksje o mieszkańcach naszej małej planety Ziemia wirującej oraz krążącej wokół Słońca w tym niewyobrażalnie wielkim Wszechświecie. Jakże mogłoby być pięknie i cudownie. Ale wracając do naszej sytuacji już niebawem było pięknie i wzruszająco, gdyż znaleźliśmy się wewnątrz katedry i rozpoczęła się prezentacja organów. Te słynne monumentalne organy oliwskie powstały w XVIII w. Były budowane przez Jana Wilhelma Wulffa przez około 25 lat.